Asset Publisher Asset Publisher

Miodobranie z barci

Zbliża się moment, w którym dawniej bartnicy przygotowywali się do miodobrania. To stresująca chwila, gdyż od wydajności z rodziny pszczelej zależał byt bartnika.

Miodobranie  przypadało na okres około 10 września. W Puszczy Piskiej głównego pożytku dostarczały lipy i wrzos.  Bartnik  podcinał  plastry do wysokości oczka (wylotu). W ten sposób pszczołom pozostawała 1/3 wysokości barci z plastrami i miodem (6-10kg), co miało zabezpieczyć ich potrzeby na okres zimy i początek wiosny. W zależności od roku bartnik mógł uzyskać średnio 8-15kg miodu z jednej barci, co jest zbliżoną wartością do osiąganych współcześnie wydajności pasiek stacjonarnych, na tym terenie. Dodatkowo razem z miodem pozyskiwany był wosk, który również stanowił istotny element utrzymania. Miód bartny różnił się nieco od współcześnie kupowanych na rynku miodów. Główna różnica w smaku takiego miodu wynikała ze sposobu pozyskania. Współczesny miód jest wirowany i dość mocno filtrowany przez cały zestaw sit. Miód bartny był wygniatany stąd jest w nim sporo pozostałości takich jak pyłek, pierzga , drobinki wosku i propolisu, których to zawartość nadaje dość specyficzny smak. Ponadto miód bartny był wielokwiatem dojrzewającym w barci przez cały sezon, natomiast obecnie dużym powodzeniem cieszą się miody gatunkowe( lipowy, rzepakowy, gryczany itp.).

Współczesne bartnictwo nie skupia się wokół produkcji miodu i wosku. Celem jest stała obecność pszczół w ekosystemie leśnym i zwrócenie opinii społecznej na rolę jaką pełnią zapylacze. Ewentualne miodobranie ma charakter swoistej atrakcji i  pozbawione jest podstaw ekonomicznych.