Asset Publisher Asset Publisher

Z życia pszczelego roju

Tak jak u ludzi, również u pszczół przychodzi chwila, kiedy trzeba „wyfrunąć” z rodzinnego domu. W naszym klimacie jest to najczęściej okres od połowy maja do końca czerwca. W przeciwieństwie do ludzi, u pszczół to matka opuszcza swój dom pozostawiając tam swoją córkę i nie jest to przyjemne pożegnanie. Gdyby postanowiła zostać zostałaby zabita. Chcąc nie chcąc opuszcza przytulny ul, zabiera ze sobą tyle pszczół ile może, trochę zapasów i odlatuje.

Tak zebrany rój zawisa na najbliższej gałęzi. Pszczoły zwiadowczynie muszą jak najszybciej znaleźć jakieś miejsce do życia. To najbardziej demokratyczna decyzja, jaką podejmują. Wyszukują najlepszą ich zdaniem lokalizację i próbują przekonać do niej inne pszczoły. Jeśli  jest ona dobra, ogląda ją więcej zwiadowczyń i te przekonują kolejne. Kiedy zdecydowana jest już większość, rój opuszcza gałąź i zajmuje wybrane miejsce. Może być to pusty ul, dziupla w drzewie lub wolna przestrzeń w dachu. Pszczoły mają dużą „fantazję” w wyborze miejsca. Jednakże od tej pory wszystkie kolejne decyzje podejmuje matka.

Pszczoły wybierające barć podejmują się nie lada wyzwania. To zupełnie pusta przestrzeń. Muszą ją posprzątać, zbudować plastry, zgromadzić zapasy, wychować młode pokolenie. Czasu jest mało - większość z nich umrze ze starości za nieco ponad miesiąc, więc muszą się spieszyć. Samo wychowanie młodych pszczół zajmuje trzy tygodnie, a trzeba wcześniej zbudować plastry. Każde dłuższe załamanie pogody w tym czasie może okazać się zabójcze. Bez dopływu świeżego nektaru i pyłku rodzina może zginąć. Mimo wszystko pszczoły podejmują takie ryzyko. Do wiosny przeżyje tylko co piąty rój. Pozytywna wiadomość jest jednak taka, że nawet przy zimowych upadkach rodzin macierzystych sięgających 15 – 20 % zapewni to utrzymanie liczby rodzin na stałym poziomie.